A może nalezy się zastanowić , dlaczego niektórym żonom po jakimś czasie 06.10.23, 14:02 Mąż nie chce się ze mną kochać (75) chezzy; 06.10.23,
„To nie moja sprawa, tylko twoja”. „Podoba mi się, że tak uważasz”. „A mnie się w tobie nic nie podoba”. „Nie musisz mnie kochać. Wystarczy, że ja będę kochał ciebie”. W restauracji obecna jest jedna ze znajomych Ender. Wysyła do niej wiadomość: „Mąż Yildiz pogodził się z Kumru.
Czytając Twój tekst dotarło do mnie,że mój mąż też nie chce się ze mną kochać. Ciągle ja inicjowałam seks- z jego strony nie zdarzyło się żeby zainicjował zbliżenie. Ja jestem młodą kobietą mam 23 lata i mam swoje potrzeby seksualne.
Mój mąż skruszony stara się jak może, a dla mnie nie ma to już nawet znaczenia – twierdzi Kasia. Skonstruowani, by kochać Amerykańska antropolog i badaczka ludzkich zachowań Helen Fisher w książce „Dlaczego kochamy” na pytanie, skąd się bierze zakochanie, tłumaczy: „Naszymi upodobaniami kieruje element tajemniczości oraz
To dwa poziomy. Pierwszy poziom mówienia z żoną czy do żony nie jest aż tak trudny. Żeby komunikat trafił do ucha kobiety wystarczy, żeby mąż nie zaczynał rozmowy, kiedy żona pracuje. Nie wolno mówić ważnych rzeczy, gdy dzieci się kręcą, kiedy ona "pada na twarz" ze zmęczenia, kiedy nie może się skupić. Potrzebny jest
Minęły studia, wynajęłam pokój. Byłam pewna, że zamieszkamy razem, zaczął się zastanawiać czy nie byłoby mu lepiej na campusie. Został ostatecznie ze mną. Zawsze był jakiś dystans, zawsze coś, w łóżku nigdy nie byłam zadowolona, chciałam więcej, a on zawsze był sfrustrowany albo udawaliśmy, że wszystko jest ok.
. Wszystkie znamy ten sam mit. To my jesteśmy te złe i złośliwe, to nas wiecznie boli głowa, okres trwa przez 20 dni w miesiącu, a przez pozostałych 10 bierzemy nadgodziny, łapiemy katar, albo akurat w odwiedziny wpada do nas matka. Tymczasem ma on tyle wspólnego z prawdą, co wiadomości, emitowane w TVP. Im częściej czytam jednak Wasze historie, tym częściej myślę, że ból głowy jest jednak chorobą zakaźną. To jest taką, jaką od kobiet zarazili się ich mężczyźni. Kiedy pytacie mnie, co macie z tym fantem zrobić, niespecjalnie czuję się upoważniona do dawania jakichkowiek rad. Każdy związek jest inny – tak, jak inny jest każdy człowiek. Mamy różne temperamenty, potrzeby i oczekiwania, różne doświadczenia i różne fantazje. Jeśli jednak chcecie znać moje zdanie, poparte dotychczasową wiedzą i doświadczeniem, to spróbujmy przebrnąć przez to razem. A zatem – dlaczego facet nie chce się kochać? Opcja nr 1. Po prostu tak ma Pamiętam głośne badania, które mówiły, że faceci myślą o seksie co 7 sekund, czyli – odliczając im 8h na sen – w czasie 16 godzin, z jakich składa się ich dzień, ochota łapie ich 8 tysięcy razy. Później to ponoć zweryfikowano, a naukowcy zeszli do liczby… 19 razy dziennie. Jeśli naczytałaś się podobnych rzeczy, to nie dziwota, że teraz wpadasz w panikę. Natomiast zamiast pijać melisę na uspokojenie, zluzuj i zrozum, że nie każdy facet potrzebuje seksu częściej niż prysznica. Sama znam przynajmniej dwóch szalenie inteligentnych i doskonale wykształconych mężczyzn, którzy w poważaniu mają sprawy łóżkowe, bo uważają, że niepotrzebnie odciągają ich uwagę od tego, co naprawdę ważne. I żaden z nich nie nazywa się Sheldon Cooper. Ba, obaj od lat pozostają w satysfakcjonujących związkach i mieli szczęście spotkać kobiety o podobnym do nich temperamencie. Czy ich życie jest gorsze przez to, że rzadziej się kochają? Oczywiście, że nie. Opcja nr 2. Znudziłaś mu się Czyli Wasz seks stał się dla niego równie ekscytujący, co poranne przygotowywanie kanapek. Wszystko zawsze wygląda tak samo, nigdy nie wychodzicie poza jeden schemat, w łóżku nie macie ze sobą najmniejszego nawet kontaktu, tylko rutynowo odhaczacie już punkt po punkcie, jakbyście na podstawie instrukcji składali właśnie szafę z Ikei. Nie zaskakujesz go, nie pociągasz, a on stracił nadzieję na to, że jest w stanie wykrzesać z tej relacji coś więcej. Jeżeli od początku nie było specjalnych fajerwerków, to najpewniej uznał, że z czasem bardziej Cię już nie rozbuja. Zwłaszcza, że minęła już pierwsza ekscytacja, a Twoje ciało zna raczej na pamięć. Jeżeli jesteście we wczesnej fazie związku, to jest wielce prawdopodobne, że zaraz w ogóle Cię kopnie. Jeżeli jednak jesteście ze sobą już sporo, a do tego wiele Was łączy – jak choćby dzieci czy kredyt – pewnie zostanie, ale straci zainteresowanie. Najpierw będziecie się kochać coraz krócej, potem coraz rzadziej, aż w końcu – wcale. Dlatego jeśli analizujesz łóżkową kondycję Waszego związku, zastanów się, czy może nie po Twojej stronie leży tutaj wina. Opcja nr 3. Nigdy mu nie odpowiadałaś Czyli zakochał się i myślał, że z czasem będzie inaczej, ale to jak z kobietą, która myśli, że jej facet się zmieni po ślubie. Sytuacja trochę beznadziejna i do uniknięcia, jeśli najpierw uprawia się seks, a później bawi się w miłość. Jeśli rozegraliście to w odwrotnej kolejności, rzeczywiście możecie mieć problem. To trochę jak z parami, które czekały z seksem, aż będzie po ślubie. No i wiadomo – ruletka. Jedni się zgrali, inni nie. Dziś pewnie mało kto już tak ryzykuje, natomiast wciąż są pary, które są ze sobą na siłę. I Wy możecie być jedną z nich. Jeśli jednak od początku wszystko jest nie tak, to dlaczego z Tobą jest? Bo na przykład bardzo Cię lubi i zwyczajnie się już przyzwyczaił. Bo ma Cię za świetnego kumpla. Bo się dogadujecie. Bo lubi spędzać z Tobą czas. Albo, co gorsza, jest za leniwy i nie chce się bawić w rozstania i szukanie kogoś nowego. Albo też nie chce Cię skrzywdzić. Natomiast to jest kompletnie bez sensu. Seks jest zbyt ważnym elementem związku, aby próbować go ignorować. Bo albo będzie w Was narastała frustracja, albo któreś skoczy sobie w bok. A żadnej z tych opcji nie życzę. Opcja nr 4. Za ciężko pracuje I nie, to nie jest głupia wymówka. Jeśli Twój mężczyzna jest cholernie ambitny albo sam ma na utrzymaniu dom, to nie dziw się, że zżera go stres. Miliony obowiązków, niespinające się budżety, niezrealizowane cele, podkręcana przez szefa śruba – to wszystko działa destrukcyjnie na jego psychikę, a w efekcie – również na Wasz związek. Postaw się na jego miejscu – chce Ci się kochać, kiedy jesteś zmęczona albo czymś tak bardzo się martwisz? Masz ochotę tarzać się po łóżku do czwartej nad ranem, jeśli o dziewiątej masz ważne zebranie? No właśnie. Może on też nie. Tempo pracy mamy obecnie takie, że Twój facet zwyczajnie może mieć już dość. Z powodu zmęczenia pogarsza mu się samopoczucie, spada poziom testosteronu, a w efekcie – obniża się też libido i ochota na seks. Dlatego czasem rozwiązaniem są po prostu wakacje. Albo chociaż urlop za miastem. Akurat tę opcję łatwo zweryfikować – jeśli daleko od pracy i obowiązków znów wszystko między Wami gra, przyczynę niepowodzeń masz podaną na tacy. I nigdy nie bagatelizuj zmęczenia – jeśli od dłuższego czasu narasta, z Twojego faceta naprawdę może być marny materiał do seksu. Opcja nr 5. Ma problem Na przykład zdrowotny i niekoniecznie związany bezpośrednio z seksem. Chociaż pamiętaj, że takie rzeczy też się zwyczajnie zdarzają. Jak pokazują statystki, po przekroczeniu trzydziestki aż co czwarty mężczyzna ma za niski poziom testosteronu, a co szósty ma problemy z erekcją. I to jest kompletnie normalna sprawa, o czym wprost należy sobie mówić. A i rozwiązanie problemu współczesna medycyna także zwykle zna. Gorzej, jeśli problem jest inny, a Twój facet Ci o tym nie mówi. Albo sam nie wie, co mu jest. Coś go często boli? Skarży się na coś? Gorzej wygląda? A może źle sypia lub wyraźnie schudł? Wyślij go na badania. Ale nie jak terroryzująca dziecko matka, tylko mądra, zatroskana kobieta. Zresztą, profilaktyka każdemu się przyda. Możesz więc niezobowiązująco rzucić, że czas, żebyś sama się przebadała i fajnie, gdyby on zechciał przebadać się razem z Tobą. Nawet podstawowa morfologia pozwoli Wam określić, czy z Waszymi ciałami wszystko jako tako gra. Zastanów się także, czy w grę nie wchodzi nerwica albo depresja. Choroby psychiczne to także choroby i tak samo jak te fizyczne, mają wpływ na Wasz seks. Opcja nr 6. Jest obrażony I tutaj opcje są dwie. Pierwsza jest taka, że oboje wiecie, co poszło nie tak. Może była to zbyt intensywna kłótnia, może padły w niej zbyt mocne słowa. Albo, co gorsza, skrytykowałaś Wasz seks. Może wypomniałaś mu, że nie jest już jak dawniej, że Cię nie kręci, a ostatni orgazm z litości udawałaś. Jeśli tak – ma święte prawo być obrażony. Wtedy po prostu pomyśl, jak skutecznie go udobruchać. Druga opcja jest gorsza, bo sama nie wiesz, czym mu zawiniłaś. Jeśli obrażenie rozciąga się tylko na strefę łóżkową i funkcjonujecie normalnie, a jedynie Twój facet nie ma ochoty na seks, to najpewniej go czymś uraziłaś. Może wyśmiałaś, może przez coś poczuł się urażony. Zastanów się, czy podczas ostatniego seksu wszystko poszło ok, czy może jednak w którymś miejscu przegięłaś. Znam dziewczynę, która w czasie pierwszego razu z nowym partnerem spytała, czy to już. W znaczeniu: czy to już cały penis, bo ona nic nie poczuła. Przecież to nie mogło się udać. Opcja nr 7. Boi się, że Cię nie zadowala Raz, drugi nie przeżyłaś orgazmu. Albo ciągle nawijasz o byłym lub o tym, że mogłoby być lepiej. Nie chwalisz go za nic, za to za wszystko ganisz. Wszystko jest nie tak, wciąż więcej wymagasz, a na każdą jego sugestię lub prośbę reagujesz przewracaniem oczami albo wymownym sapnięciem. Słowem: on widzi, że jest Ci z nim źle. Jeśli ma w sobie dużo samozaparcia albo zechce coś sobie lub Tobie udowodnić – pewnie będzie się starał. Ale co, jeśli nie? Co, jeśli zadziała to na niego demotywująco? Jeśli straci wiarę w to, że jest w stanie Cię zadowolić? Niestety – jeśli Twój facet unika seksu, to możliwe, że się go boi. Że albo boi się ośmieszenia (może zażartowałaś kiedyś z wielkości, wyglądu lub umiejętności jego penisa?), albo boi się, że nie daje Ci odpowiednich orgazmów. Wbrew pozorom, faceci także mają takie lęki. Mogą się też bać porównań z innymi partnerami albo tego, że Wasz seks trwa za krótko. Pamiętaj, że w łóżku nie tylko Ty masz kompleksy. Kiedy Ty zastanawiasz się, jak ukryć przed nim cellulit, on może zastanawiać się, czy po pięciu minutach może dojść już do mety, czy może Ty uznałaś to dopiero za w miarę sensowny start. Opcja nr 8. Boi się ciąży Zwłaszcza, jeśli mocno napierasz. Albo choćby zasugerowałaś temat, a on nie jest na to gotowy. Niezależnie od wieku, ma prawo tego nie chcieć czy – zwyczajnie – się bać. Pół biedy, jeśli wprost, od razu Ci powie. Ale jeśli Cię kocha i za nic nie chce Cię zranić, możliwe, że nie zakomunikował, że pomysł nie wydał mu się najszczęśliwszy. Zamiast tego wykręca się teraz od seksu, byle czasem tej ciąży z tego nie było. I wcale nie musi tak robić jakiś podlotek czy facet emocjonalnie niedojrzały. Czasem lęk przed stabilizacją czy założeniem rodziny jest głęboko ukryty, wręcz podświadomy. Twój facet może świadomie bagatelizować ten temat, ale nie zmieni to faktu, że ten lęk gdzieś tam w nim jest. I to on odbiera mu ochotę na seks – zwłaszcza, jeśli się jakoś specjalnie nie zabezpieczacie. Opcja nr 9. Woli to robić sam Powiedzmy to sobie wprost: masturbacja jest jak najbardziej ok, dopóki nie wybiera się jej zamiast seksu. To znaczy: jeżeli jesteście w związku, a Twój facet woli zadowolić się sam, niż iść do łóżka z Tobą, to najpewniej jest coś nie tak. Zastanów się, dlaczego może nie mieć ochoty na seks? Spójrz na pozostałe z przedstawionych tu opcji, bo najpewniej trafiłaś na problem w pakiecie. W normalnym, zdrowo funkcjonującym związku, seks zawsze jest na pierwszym miejscu. Pewnie, że masturbacja także wchodzi w grę – zwłaszcza, jeśli zaliczacie rozłąkę. Natomiast nie jest ok, kiedy jesteście razem, a Twój facet woli się zamknąć w łazience i jednocześnie twierdzi, że nie pociąga go seks. W tym przypadku niezbędny może okazać się też seksuolog. Możliwe bowiem, że masturbacja wydaje się Twojemu facetowi atrakcyjniejsza od seksu nie z Twojej winy czy z winy osłabienia Waszej relacji, ale np. z racji bodźców czy rytuałów, które jej towarzyszą. Takich, jak np. oglądanie porno. Wtedy orgazm osiągnięty na drodze masturbacji może jawić się jako pełniejszy i atrakcyjniejszy, niż osiągnięty gdzieś przy zgaszonym świetle, do tego pod puchową kołdrą. Ale jeśli to jest przyczyna, to może by tak… pooglądać razem to porno? Opcja nr 10. Ma kogoś Czyli nie tylko rozczarował się Waszą relacją, ale zdążył też znaleźć już kogoś, kto zaspokaja jego potrzeby. A jednocześnie nie zostawia Cię, bo Cię kocha albo nie chce ranić, ewentualnie ma z Tobą dzieci, kredyt lub dom. Sytuacja beznadziejna, ale nie do odratowania. Jeśli bowiem jesteś w stanie wybaczyć zdradę, a on zrezygnować z życia na boku, to może da się to jeszcze poskładać. Natomiast przed podjęciem takiej decyzji 10 razy zastanowiłabym się, czy to ma sens. Dlaczego? Bo zanim zacznie się szukać atrakcji gdzie indziej, to najpierw należy dać z siebie wszystko, aby zawalczyć o to, co jest. Pewnie, że seks jest potrzebny – nie tylko ze względów emocjonalnych, ale i czysto fizycznych. Pomaga rozładować napięcie, pozbyć się frustracji, zminimalizować stres. Natomiast zdrady to nie tłumaczy. Jeśli Twój facet nie chce się z Tobą kochać, bo kocha się już z inną, to może niech z nią robi też już całą resztę. Opcja nr 11. Przestało się Wam układać Last but not least. W Waszym związku coś zaczęło się psuć. Kłócicie się częściej niż dawniej, przestaliście się dogadywać, straciliście wzajemne zainteresowanie. Powodów oczywiście może być wiele: może to praca, przyzwyczajenie, rutyna, nadmiar obowiązków. Efekt jest jednak ten sam: przez to, że nie dogadujecie się w życiu, nie możecie dogadywać się także w łóżku. Pewnie, że są pary, które poprzez seks starają się rozładować napięcie, ale znakomita większość w kryzysie stroni jednak od seksu. Bo zwyczajnie, nie ma się na niego ochoty. Tak samo, jak nie ma się wtedy humoru ani nastroju do żartów. Dlatego tak ważna – niezależnie od opcji – jest zawsze rozmowa. To jedyny sensowny punkt wyjścia. Żeby znaleźć rozwiązanie problemu, najpierw musicie znaleźć sam problem. To tak, jak z naprawą telewizora – nic nie wskóracie, jeśli nie będziecie wiedzieć, dlaczego tak właściwie nie działa. Uważaj jednak na to, jak taką rozmowę inicjujesz i jak ją później prowadzisz. Nie może być oskarżająca ani obwiniająca. Prowadzona w złości ani nastawiona na atak. Musicie nawzajem okazać sobie zrozumienie i wsparcie. Słuchać się i szanować. Pytać, ale i odpowiadać. Związek to zbyt delikatna materia, aby czegokolwiek można się było tutaj domyślać. Dlatego rozmawiajcie ze sobą zawsze i szczerze. A kiedy już opanujecie punkt wyjścia, gwarantuję, że macie ogromną szansę opanować także punkt dojścia. fot. Azrul Aziz/
Nigdy nie przypuszczałam, że koniec mojej wymarzonej ciąży będzie dla mnie takim horrorem. Zamiast cieszyć się narodzinami córeczki i układać jej ubranka w szafce, zastanawiam się, czy mój mąż zasługuje, by być ojcem i mężem. Kiedy tylko zaręczyliśmy się z Maćkiem, pojawił się temat dzieci. Byliśmy zgodni - trójka, jak najszybciej po ślubie. Obydwoje jesteśmy jedynakami i marzyliśmy i dużej rodzinie, o tym że nasze dzieci będą się zawsze wspierać. Rzeczywistość okazała się brutalna… Zaczęliśmy się starać o dziecko rok po ślubie. Minął miesiąc, trzy, pięć… Oczywiście wyobrażałam sobie, że już po miesiącu test ciążowy będzie pozytywny. Nie był. Przyjaciółki uspokajały mnie, że to normalne, że wizyta u lekarza to najwcześniej rok po bezskutecznych staraniach. Nie wytrzymałam tak długo. Po 9 miesiącach prób, poszliśmy do specjalisty, Przebadał nas i orzekł: - Są państwo zdrowi, proszę spokojnie próbować dalej, w końcu się uda. Wiec próbowaliśmy. Wyliczałam dni płodne, zmienialiśmy pozycje, szukałam najbardziej niesamowitych sposobów internecie. Po jakimś czasie seks stał się u nas obowiązkiem jak mycie zębów. Zero przyjemności. Przynajmniej dla mnie. Ratunek w in vitro Po kolejnym pół roku znowu wylądowaliśmy u lekarza, który bezradnie rozłożył ręce. – Nie ma żadnych medycznych powodów, by nie mogli państwo mieć dzieci. To może być jakaś blokada psychiczna. Może porozmawiają państwo z psychologiem? - zaproponował. Porozmawialiśmy. Bez żadnych efektów. Po kolejnych kilku miesiącach zdecydowaliśmy się na inseminację. Potem kolejną. Po trzeciej, która skończyła się klęską, lekarz zaproponował: - Może spróbują państwo in vitro? To w tym momencie chyba jedyna szansa. Nie zastanawialiśmy się długo - tak bardzo chcieliśmy dziecko! Zabieg in vitro nie jest tani, część pieniędzy pożyczyliśmy od rodziców Maćka. Pełno nadziei przeszliśmy całą procedurę i stawiliśmy się na zabieg. Wiecie co czuje kobieta, która słyszy od lekarza, że ostatnia nadzieja legła w gruzach? Płakałam chyba przez tydzień, nie miałam siły wstać z łóżka. Przyjaciele namawiali nas na adopcję. Rozważałam to, ale Maciek był przeciwny: - Zrozum, nie będę umiał pokochać dziecka, które nie będzie z mojej krwi, moich genów. Zawsze będę myślał o jego prawdziwych rodzicach i o tym, że to tak naprawdę obce dziecko. Nie chcę cię oszukiwać, że spróbujemy i może się uda. Wiem, że mi się nie uda - tłumaczył mi. Uszanowałam to. Wolałam, że był szczery i stawiał sprawę jasno, niż gdyby za kilka lat mielibyśmy skończyć na terapii z pytanie, dlaczego nie kocha dziecka. Tylko co ze mną? Widok kobiet z wózeczkami na ulicy sprawiał mi taki ból, że starałam się jak najmniej wychodzić z domu. Tylko do pracy i z powrotem Zaczęłam unikać znajomych, którzy mieli dzieci. Dla dziecka zrezygnowałam ze wszystkiego! Któregoś wieczoru Maciek objął mnie i zaproponował: - Spróbujmy jeszcze raz in vitro. Rafał pożyczy nam pieniądze. Jeśli się nie uda, porozmawiamy o adopcji. Zgodziłam się. Wiedziałam, jaka to rozpacz, gdy usłyszysz, że in vitro się udało. Ale gotowa byłam walczyć. Dzień, w którym usłyszałam, że zabieg się udał i jestem w ciąży, był najcudowniejszym dniem w moim życiu. Nawet w dniu ślubu nie byłam tak szczęśliwa! Natychmiast poszłam na zwolnienie, choć dobrze się czułam. Kupiłam suplementy dla ciężarnych, zmieniłam dietę, by była jak najzdrowsza. Dużo leżałam, chodziłam na niezbyt forsowne spacery. Lekarz wprawdzie twierdził, że jestem w dobrym stanie i nie ma żadnego zagrożenia dla ciąży, ale nie chciałam ryzykować. Lepiej dmuchać na zimne niż potem przez całe życie sobie wyrzucać, że zniszczyłam rodzinne szczęście. Maciek mnie w tym bardzo wspierał - gotował dla mnie obiady, żeby nie musiała stać w kuchni, sprzątał, wieczorami masował mojej stopy. Był przeszczęśliwy! Jedynym punktem spornym okazał się seks. Dla mnie było jasne, że do porodu nie ma tematu. Tak, wiem, lekarze mówią, że seks nie zagraża ciąży. Ale tylko kobieta, która tak jak ja - przez 5 lat walczyła o dziecko - zrozumie, jak bardzo starałam się chronić tę ciążę. Nawet jeśli przesadzałam! Maciek nie mógł tego zrozumieć. - Kochanie, wiesz że nasze dziecko jest dla mnie najważniejsze, ale kocham cię i potrzebuje twojej bliskości - przekonywał mnie. - Jakkolwiek to głupi zabrzmi, mam swoje potrzeby. Chyba nie chcesz, żebym skończył jak licealista masturbując się pod prysznicem? - Maciek, 5 lat walczymy o dziecko, a ty nie jesteś w stanie wytrzymać 7 miesięcy bez seksu? Tyle przeszliśmy, tyle nerwów, płaczu, pieniędzy, a ty chcesz narażać życie naszego dziecka, bo nie wytrzymasz bez bzykania? Czy ty słyszysz, co mówisz? Jak w ogóle przechodzi ci to przez gardło? - krzyczałam na niego, zapominając, ze obiecałam sobie, że w ciąży nie mogę się denerwować. Wyszedł, trzaskając drzwiami. Ale więcej do tematu seksu już nie wrócił. Myślałam, że zrozumiał, co jest naparwdę ważne. To twoja wina, że cię zdradziłem! Na początku lipca Maciek zapytał mnie, czy może wyjechać na męski weekend z kolegami z pracy na Mazury. Zrobiło mi się przykro, że chce mnie zostawić w 7. miesiącu ciąży, ale zgodziłam się. Przez ciążę zrezygnowaliśmy w tym roku z wakacji i wyjazdów. Uznałam, że ten jeden weekend mu się należy, a ja spędzę go z moimi rodzicami. Wrócił na kacu, ale zadowolony i wesoły. Chyba potrzebował tego oderwania. Wtedy nie wiedziałam, jak bardzo się oderwał… Jego dobry humor nie trwał długo. Widziałam, że Maciek jest coraz bardziej zdenerwowany i milczący. Pytałam go, czy ma jakieś problemy w pracy, ale zbywał mnie. Tego wieczoru przyszedł do sypialni, ale nie położył się. Usiadł na skraju łózka i nerwowo obracał zapalniczkę w ręku. Wreszcie wypalił. - Spałem z inna kobietą. Czuliście kiedyś, że świat stanął, a potem wszystko zaczęło wirować jak oszalałe? Miałam wrażenie, że mój mózg na chwile się zatrzymał, że na chwilę umarłam. - Ja, ja, jak to? - wyjąkałam. - Na wyjeździe z chłopakami. Przyjechały tam Monika i Natalia z pracy. Uwierz mi, ona sama weszła mi do łóżka. Od dawna mnie podrywała, ale myślałem, że to taki pracowy flirt. Nigdy nie pozwalałam na nic więcej. Nie wiedziałem, że Monika będzie na Mazurach. Gdybym wiedział, nie pojechałbym! W jeden wieczór trochę wypiliśmy i poszliśmy się kąpać na golasa - wyrzucał z siebie słowa jak z karabinu maszynowego. Nagle zaczął krzyczeć: - Ona zaczęła się mnie kleić w tym jezorze. A ja naprawdę potrzebowałem seksu! Tak długo trzymałaś mnie na odległość! Mówiłem ci, że faceci mają swoje potrzeby, Nie potrafimy wziąć pigułki i zapomnieć o seksie. Gdybyś mnie nie odstawiła, nigdy nie przyszłoby mi coś takiego do głowy. Ale to czysta biologia! Facet musi czasem się wyładować, gdy jest trzymany bez seksu! Nie jestem święty, by wyrzucić gołą kobietę z łózka, kiedy od 5 miesięcy jestem skazany na siebie samego! - Dlaczego mi to teraz mówisz? - wyszeptałam. Chwilę milczał, zagryzając dolną wargę. W końcu powiedział: - Bo ona się chyba we mnie zakochała. Grozi, że sama tobie powie. Mówiłem, jej, że jesteś najważniejszą kobietą w moim życiu. Że tylko ciebie kocham. Że zaraz urodzi się nasza córka. Że gdybym był trzeźwy, to bym jej w życiu nie dotknął. Nie wiem. Może chce się zemścić. Nie chciałem, żebyś usłyszała jej wersję. Powoli wstałam z łóżka. - Zawieź mnie do moich rodziców. - Basiu - popatrzył na mnie błagalnie. - Nie mogę teraz na ciebie patrzeć. Nie mogę myśleć. I nie mogę się denerwować, bo nie chce za wcześnie urodzić. Ale nie wiem, co dalej. Nie mam siły i ochoty myśleć o tym, co dalej. Powiemy rodzicom, że wyjeżdżasz służbowo i dlatego mnie przywiozłeś. - Basiu… - Nie chcę na ciebie patrzeć. Odwieź mnie natychmiast. Samotna czy zdradzona? Od tygodnia jestem u rodziców. Wbrew temu co powiedziałam Maćkowi, nie potrafię nie myśleć. Nie odbieram jego telefonów, ale codziennie przysyła mi długie smsy z zapewnieniami, że tylko mnie kocha, a ten seks się nie liczy, bo był spowodowany tylko tym, że był wyposzczony. Wyposzczony? Czyli to moja wina? Nie dość, że mnie zdradził, to próbuje zepchnąć winę na mnie? Mdli mnie na samą myśl, że mam z nim mieszkać, rozmawiać i zachowywać się jakby nic się nie stało. Ale… Z drugiej strony wkrótce urodzę dziecko. Nie chcę skazywać mojej córeczki na życie bez taty. Nie chcę być samotną matką. Wiem, że Maciek będzie cudownym ojcem. Ale nigdy nie będzie juz dla mnie cudownym ojcem… Czy potrafię tak żyć? Ze mężem, który zdradził? Czy jako samotna matka? Jak wybrać?
Jesteśmy 4 lata po ślubie. Mamy 3,5 roczną córkę i 10-miesięcznego synka. Mój mąż nie chce się ze mną kochać. Przed ciążą kochaliśmy się bardzo często i zawsze mówił, że lubi seks ze mną. Pytałam go o powód, ale nie chciał odpowiedzieć. Po jakimś czasie spytałam czy to przez to, że był przy porodzie i częściowo potwierdził, jednak nie chciał o tym dłużej rozmawiać. Myślę, że to jest główny problem. Pytanie brzmi: co mam w takiej sytuacji zrobić? Mąż mówi, że mnie kocha, ale wszelkie moje próby zbliżenia kończą się na żartach albo wymówkami. Pytałam go o to, czy mu brakuje seksu ze mną, czy chce tego. On odpowiada, że tak, ale coś go blokuje. Patrzy pewnie na mnie już tylko jak na matkę jego dzieci. Bardzo mnie frustruje taka sytuacja, nie mam pojęcia co zrobić, żeby nam pomóc. Prosiłam go żebyśmy poszli z tym do seksuologa, jednak on kategorycznie odmawia. Proszę o pomoc. / kasia z. Witam, Wiele par boryka się z podobnym problemem. Nierozwiązany może prowadzić do poważnych konsekwencji. Mąż prawdopodobnie czuje się przytłoczony odpowiedzialnością za rodzinę, a Pani wydaje mu się zainteresowana jedynie dziećmi i macierzyństwem. Powinniście poświęcić więcej uwagi waszemu związkowi np. wyjechać gdzieś na weekend bez dzieci. Tam nie należy jednak dążyć od razu za wszelką cenę do zbliżenia fizycznego, raczej popracować nad więzią duchową. Sądzę, że powinniście udać się na konsultację do terapeuty dla par. Myślę, że powinna Pani użyć wszelkich metod żeby "zaciągnąć" męża do terapeuty, ponieważ na dłuższą metę taka sytuacja prowadzi do poważnego kryzysu w związku. Data utworzenia: 5 marca 2012 08:44 To również Cię zainteresuje
Gatka napisał(a):Ja mogę napisać z punktu widzenia "kiedy kobieta nie ma ochoty": My mieliśmy spore problemy (mimo cc!) więc myślę, że natura dobrze wie, jak zaprogramować kobietę tylko na raz/na miesiąc ;) U nas do normy wszystko wróciło po... uwaga! dwóch latach (choć po pół roku od urodzenia A z miesiąca na miesiąc było ciut lepiej). :brawo: pogratulowac! mnie też się zachciało chciec po 2 latach ( wliczajac ciążę) i co? kolejna ciąża, podczas której oczywiście nie chciało mi się chciec... nadal mi się nie chce. Lubemu też się nie za bardzo chce - był przy porodzie, ale nie to wpływa na nastrój w sypialni. Raczej woń ulanego mleczka i sapiacy oddech nocnego wyjca. I tak sobie myślę - dobrze, że mu się nie chce :D Jak dobrze pójdzie to za 2 lata będę trąbic o cudownym sexie ze ślubnym ( o ile znów nie zajdę ;) ) Odpowiedz To faktycznie sprawa zupelnie indywidualna U mnie (wprawdzie byly ale...) maz byl przy porodzie, widzial jak dziecko sie rodzi, widzial jak lekarz mnie zszywal i nawet z nim zartowal, potem dosc szybko dazyl do zblizenia, jednak to ja czylam bol i dyskomfort mimo wielkiej ochoty... Obecnosc dziecka w sypialni tez nie byla problemem. Jednak potem gore wzielo placzace dziecko.... roznie bywa Odpowiedz Ja mogę napisać z punktu widzenia "kiedy kobieta nie ma ochoty": My mieliśmy spore problemy (mimo cc!) więc myślę, że natura dobrze wie, jak zaprogramować kobietę tylko na raz/na miesiąc ;) U nas do normy wszystko wróciło po... uwaga! dwóch latach (choć po pół roku od urodzenia A z miesiąca na miesiąc było ciut lepiej). Odpowiedz darkangel napisał(a): Od porodu minely juz 4 miesiace a nam sie chyba tylko 4 razy zdarzylo (niezla statystyka 1 na miesiac). ( Do roku czasu tak miałam. Po prostu bardziej sie czułam mamusia niż kochanką. Zycze cierpliwości ( szczególnie dla twego małżonka) a wszystko dojdzie do siebie :) Odpowiedz Dzięki dziewczyny :) Na szczęście w końcu udało mi się przełamać i rozluźnić ;) Duży problem tkwił w tym, że przy każdej próbie byłam strasznie spięta ... bo pomimo nacinania popękałam i miałam dużo szwów. Trochę pomógł mi żel intymny durex play - lepszy poślizg ;) Jeszcze daleka droga, żeby poczuć się jak kiedyś ale za każdym razem jest lepiej i ochota się zwiększa :D i powraca to "dobre" czucie bo wcześniej tylko czułam, że Raf mnie dotyka ale przyjemności żadnej ... Odpowiedz Martuś, Melba napisała wszystko, więcej na ten temat możesz poczytać w tym wątku: U mnie trwało dość długo, strach przed seksem paraliżował mnie okropnie. Na szczęście mąż był cierpliwy ;) Odpowiedz Och napisał(a):Melba napisał(a):Och napisał(a):A jednak Karolya niektorzy faceci bedacy przy porodzie nie moga po porodzie normalnie kochac sie z zona. Bidusie ;) A jakie rzesze kobiet po porodzie nie mogą normalnie się kochać z mężem ;) Ano bidusie ;) Ja rowniez, niestety, nalezalam do tych rzeszy kobiet, na szczescie przeszlo z czasem. Tak samo przeszło? Długo to trwało? Mój mąż był przy porodzie - stwierdził, że przy drugim chyba już nie chce być ale to jednak nie zmniejszyło jego ochoty .... a tu klops bo ja mam problem .... (dlatego pytam ) Odpowiedz Och napisał(a):Melba napisał(a):Och napisał(a):A jednak Karolya niektorzy faceci bedacy przy porodzie nie moga po porodzie normalnie kochac sie z zona. Bidusie ;) A jakie rzesze kobiet po porodzie nie mogą normalnie się kochać z mężem ;) Ano bidusie ;) Ja rowniez, niestety, nalezalam do tych rzeszy kobiet, na szczescie przeszlo z czasem. ło matko! faktycznie bidusie to może skoro tacy wrażliwi to powinni wcześniej przemyśleć decyzję o braniu udziału w porodzie? ;) dobrze, że mój B. taki odporny na wszystko Odpowiedz Melba napisał(a):Och napisał(a):A jednak Karolya niektorzy faceci bedacy przy porodzie nie moga po porodzie normalnie kochac sie z zona. Bidusie ;) A jakie rzesze kobiet po porodzie nie mogą normalnie się kochać z mężem ;) Ano bidusie ;) Ja rowniez, niestety, nalezalam do tych rzeszy kobiet, na szczescie przeszlo z czasem. Odpowiedz Karolya napisał(a): Jeszcze apropos obecności męża przy porodzie - przecież nie przyjmował tego porodu prawda? więc co okropnego jest w trzymaniu żony za rękę w trakcie gdy wydaje na świat wspólne dziecko? "Sytuacja" na pewno się poprawi - nic się nie martw - dajcie sobie trochę czasu :) A jednak Karolya niektorzy faceci bedacy przy porodzie nie moga po porodzie normalnie kochac sie z zona. Mojej kolezanki maz mial taki problem, skonczylo sie wizyta u psychologa. Mam nadzieje, ze Twojemu mezowi Darkangel nie bedzie to potrzebne i sami dojdziecie do porozumienia. Przede wszystkim musicie szczerze porozmawiac. Trzymam kciuki Odpowiedz Ja myślę, że to jest baaardzo indywidualna sprawa... To prawdą, że są faceci, których odstręczyła od sexu obecność przy porodzie. To zalezy od indywiduanej odporności psychicznej, są tez tacy, których to nie rusza. Sama wiesz, czy obracanie waznych spraw w żart tou Twojego męża objaw "zakłopotania" i "prawdziwego problemu" To jest chyba problem do obgadania w waszej sypialni.... Odpowiedz darkangel napisał(a):Nie wiem co zrobic! Nigdy wczesniej tzn. przed ciaza nie mialam problemu z seksem, kiedy chcialam to kochalismy sie. W czasie ciazy raczej bylo z seksem krucho a teraz jest poprostu fatalnie. Gdyby nie fakt ze wiem gdzie maz wychodzi i nigdy nie spoznia sie z pracy to pomyslalabym ze kogos ma. Od porodu minely juz 4 miesiace a nam sie chyba tylko 4 razy zdarzylo (niezla statystyka 1 na miesiac). Kiedy z nim o tym rozmawiam to wszystko obraca w zart i mowi ze nie ma problemu. Czy to przez to ze byl obecny przy porodzie? Kazdy z tych marnych 4 razy byl prawie przeze mnie wymuszony, jest mi przykro kiedy musze za nim lazic i nagabywac! :( Darkangel, to zupełnie normalne - nie jest powiedziane, że po 6-u tygodniach połogu Wasze życie seksualne wróci do formy sprzed ciąży ;) Każda para przechodzi to inaczej. Trudno przecież myśleć o seksie, gdy dziecko nonstop wyje, jak nie wyje, to je, a jak nie je to znowu wyje .. a przecież są takie egzemplarze.. Moja rada - spróbuj nie myśleć o tym obsesyjnie - jak trafi się nastrój, to po prostu zachowuj/cie się naturalnie - tak jakby nie było problemu (bo o ile nic Cię nie boli, nie czujesz dyskomfortu fizycznego to on istnieje jedynie w głowie ;) ). Jeszcze apropos obecności męża przy porodzie - przecież nie przyjmował tego porodu prawda? więc co okropnego jest w trzymaniu żony za rękę w trakcie gdy wydaje na świat wspólne dziecko? "Sytuacja" na pewno się poprawi - nic się nie martw - dajcie sobie trochę czasu :) Odpowiedz qrcze to dziwne ale moze spytaj wprost nawet jak zacznie zartowc wydaje sie niewykluczone ze to przez jego obecnosc w tej waznej chwili a moze on poprostu jest zazdrosny o malucha i okazuje to w ten sposob? moze nie potrafi zaakceptowac ze teraz twoje serduszko przede wszystkim bije dla 2 osób? Odpowiedz
dlaczego mąż nie chce się ze mną kochać